04.05.2026
Speed-mentoring startupów na Politechnice Warszawskiej
W kwietniu na Politechnice Warszawskiej znowu wydarzyło się coś, co regularnie robi dobrą robotę dla ekosystemu, sesja speed-mentoringów w ramach zajęć z Przedsiębiorczości Startupowej.
Format jest prosty: studenckie zespoły przychodzą z pomysłami, które mają już wstępnie rozpracowane (na różnym poziomie), a mentorzy w krótkich slotach rozmawiają z nimi i dają możliwie konkretny feedback. Bez lania wody, bez “pitchowania pod inwestora”, raczej szybkie, intensywne rozmowy, po których wiadomo, co nie gra i co trzeba dopracować.
Tym razem skala była duża: ponad 20 mentorów i ponad 30 zespołów. Projekty od bardzo wczesnych koncepcji po takie, które były już całkiem sensownie poukładane.
Co w tym formacie jest najlepsze
Speed-mentoring działa, bo wymusza konkrety. Zespół ma mało czasu, więc nie da się ukryć braków za prezentacją. A mentor nie ma przestrzeni na “dyplomatyczne ogólniki”, trzeba szybko dojść do sedna:
- jaki problem rozwiązujecie,
- dla kogo dokładnie,
- dlaczego ktoś ma za to zapłacić,
- co jest pierwszym krokiem, który można zrobić w tydzień, a nie “kiedyś”.
I to jest wartość. Po 15-20 minutach rozmowy często zostaje jedna rzecz: albo pomysł zaczyna wyglądać jak biznes, albo widać, że trzeba go porządnie przestawić.
Międzywydziałowo i to robi różnicę
W mentoringu brali udział studenci z kilku wydziałów PW:
- Elektronika i Techniki Informacyjne (WEiTI),
- Mechatronika,
- Inżynieria Materiałowa,
- Chemiczny.
To nie jest detal. Taki miks sprawia, że część projektów nie kończy się na “apce” czy “platformie”, tylko idzie w realne produkty, technologie i rozwiązania, które mogą wyjść poza koncepcję.
Nowe miejsce, które ma swoją historię
Mentoringi odbyły się w Audytorium Centralnym na WEiTI. Dla wielu osób to po prostu wygodna lokalizacja. Dla tych, którzy byli w środowisku startupowym od dawna – mały flashback: właśnie tam kilkanaście lat temu odbył się pierwszy Startup Weekend w Polsce.
Co było widać w rozmowach z zespołami
Jako mentorzy mieliśmy miał przydzielonych aż 9 zespołów. I to dobrze pokazuje, jak dużo można zobaczyć w krótkim czasie: różne podejścia, różne poziomy przygotowania, różne sposoby myślenia o biznesie.
I kilka rzeczy powtarzało się jak mantra:
- najczęściej nie brakuje pomysłu – brakuje precyzyjnego opisania potrzeby,
- model biznesowy to nie jest “slajd”, tylko decyzje (kto płaci, kiedy, za co),
- nawet najlepsza technologia nie uratuje projektu, jeśli nie ma jasnego klienta.
A jednocześnie, poziom był naprawdę wysoki. Mentorzy zgodnie podkreślali, że tegoroczne projekty są mocne i dobrze przemyślane.
Dlaczego to ma sens właśnie teraz
W dobie, kiedy relacje i networking coraz częściej dzieją się “zdalnie” albo wcale, takie wydarzenia mają realną wagę. Nie tylko dla studentów. Dla mentorów też.
To jest kilka godzin rozmów, z których wychodzisz zmęczony, ale w dobrym sensie. Dużo energii, dużo mądrych ludzi, dużo sensownych dyskusji.
Co dalej: DemoDay 10 czerwca
Kolejny przystanek to DemoDay, finałowe prezentacje projektów. Data: 10 czerwca. Tam będzie najlepiej widać, które zespoły wzięły feedback na serio i co udało się dowieźć przez semestr.